wtorek, 3 maja 2016

ROZDZIAŁ 2

*Cassandra*

Jest  21 Listopad 2016 r. Godzina 10:00 am. Właśnie wysiedliśmy z samolotu. A gdzie wylądowaliśmy ? W  Australii, w  Melbourne, w stanie Wiktoria. Tata chce rozwinąć swoje firmy również i na tym kontynencie, a mi się to nawet podoba, z tego co widziałam na zdjęciach jest tu ślicznie i gorąco, co mi jak najbardziej odpowiada i to właśnie tu ma się wszystko zmienić. To tutaj tata chce się osiedlić i zamieszkać na stałe. Mam tylko nadzieję, że obietnica zostanie dotrzymana.
Nie żebym nie lubiła podróży bo nawet mi się spodobały, ale też bym chciała mieć dom do którego będziemy wracali z tych podróży.
Z moich rozmyślań wyrwał głos taty:
-Cassie !
-Tak tato ?
-Chodź, spakujemy walizki i jedziemy do domu.
'Do domu'- jak to pięknie brzmi. Żeby to tak pięknie jeszcze wyglądało. Tak jak powiedział tata tak i zrobiliśmy. Po zapakowaniu bagaży do Mazdy 5- odjechaliśmy. Podczas jazdy starałam się zapamiętać jak najwięcej miejsc. Po niecałych 30 min podjechaliśmy pod dom moich marzeń. Gdy go zobaczyłam nie umiałam się powstrzymać i zaczęłam piszczeć.To był taki sam dom, który wybrałam z pośród wielu gdy tatusiek mnie pytał o zdanie, który jest w moim guście. Z radości skakałam i przytuliłam tatę.
-Nie wierzę ! To naprawdę ten dom ! To było zamierzone prawda ? -wróciłam się do taty.
-Oj słońce, może tak troszeczkę, no miałem problem z podjęciem decyzji a ty rozwiałaś moje wątpliwości - odparł z uśmiechem -Mówiłeś, że okna nie będą takie wielkie i szklane, albo będą przysłaniane przez drzewa. - oczywiście musiała zepsuć tą cudowną chwilę
-Wybacz, ale tutaj ciężko taki znaleźć chyba, że o wiele mniejszy i nie nowoczesny.
Jak to bywa rodzicielka mruczała coś pod nosem, ale nikt nie zwracał już na nią uwagi.
-Dobra kochane ! Marsz do domu, idziemy się rozpakować.
Tak jak powiedział tak też i zrobiłam tylko, że biegiem, a gdy otworzyłam stanęłam jak wryta. Może i dużo podróżowaliśmy i mieszkaliśmy w wielu bogatych mieszkaniach to jednak przebiło wszystko. Tamte były wybierane przez matkę więc mi się nie podobały bo miała całkiem inny gust, za to ten dom zapowiadał się być cały z moich pomysłów. Salon i jadalnia, kuchnia, były zbliżone go tego jak opowiadałam tacie. Wolę mniejsze i przytulniejsze ale ten, mimo dużej przestrzeni w domu był bardzo dobrze zagospodarowany. 
Zmieniam zdanie, lubię nie tylko mniejsze i przytulniejsze, ale też większe i przytulniejsze.


















-Jak tu pięknie !
-Cieszę się, że ci się podoba Cassie
-Nie sądzisz kochanie, że troszkę tu ponuro ? Może pasowałoby wprowadzić trochę koloru, albo chociaż coś w kolorze złota ? - wtrąciła matka
No tak, ona ma bzika na punkcie złotego, a tym bardziej rzeczy ze złota.
-Uważam, że jest przepięknie, i że nie trzeba, nie jest tu wcale ponuro.
W matce aż się zagotowało, że jej własny mąż nie liczy się z jej zdaniem tak jak do tej pory było, ale mnie to w jakiś sposób cieszyło. Oznajmiłam szybko, że idę zobaczyć górę a gdy biegłam usłyszałam jak tata krzyczy, że pierwsze drzwi na prawo są do mojego pokoju. Wbiegłam na górę podekscytowana, sama nie wiem do końca dlaczego, albo może dlatego, że to tu mamy mieszkać na stałe i to tu ma być to 'nowe życie' ? Udałam się prosto w stronę drzwi, które były prawie pośrodku korytarza. otworzyłam je i ujrzałam to:

 -O ja pierdziele !
Był taki jak chciałam, co do centymetra.
-Słownictwo droga panno - skarcił mnie tato, lecz gdy się odwróciłam na jego twarzy widziałam uśmiech - Po twojej wypowiedzi wnioskuję, że ci się spodobał
-Ty żartujesz ! On jest rewelacyjny !
- Cały w kolorze szarym i biały, jesteś dziewczyną w twoim wieku kolory to podstawa, dużo osób zniechęcisz swoją ponurością - wspominałam jak ja tej baby nienawidzę? Wiem, że to moja matka, ale do cholery jasnej ! Jesteśmy tu niecałe 15 minut a ona już 3 razy wtrąciła się co do mojego wyboru.
-Ja tu będę spędzać czas a nie ty i nie powinno cię zbytnio interesować kto mnie polubi lub nie bo taki mam gust a nie inny, a jak już to w efekcie to będzie mój problem a nie twój. -odpyskowałam
-Jak ty śmiesz się tak do mnie zwracać bachorze ! -już postawiła nogę w moim kierunku kiedy to tata stanął między nami i zarazem przypomniał nam o jego obecności.
-Claudette ! co to miało znaczyć ? -matka jakby otrzeźwiała i opadła w ramiona taty
-Wybacz kochanie, jestem tak zmęczona podróżą, że nie panuje nad sobą i wszystko mnie drażni
-Zatem udaj się do pokoju i odpocznij - nic nie odpowiedziała i wyszła, ale żeby postawić na swoim rzuciła mi spojrzenie mówiące, że jeszcze się ze mną policzy.
-Idziesz obejrzeć resztę góry ? - pokiwałam twierdząco głową i wyszliśmy na korytarz. Po tej samej stronie co mój pokój znajdowały się jeszcze jedne drzwi więc podeszłam do nich i je otwarłam. Moim oczom ukazał się -jak się domyślam- pokój gościnny.
Właśnie w tym momencie przypomniałam sobie, że ciocia Jenna wraz ze swoim mężem kilka lat temu sprowadzili się do tego miasta. Kto wie, może przyjedzie nas odwiedzić? Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos, który nigdy, ale to nigdy nie wróżył nic dobrego
- Jason !
-No słońce, mama chyba dotarła do sypialni.
Ja, nie rozumiejąc o co mu chodzi, podążyłam za nim bez słowa, a gdy przekroczyłam próg drzwi, które były pierwsze po lewej stronie od schodów i ujrzałam sypialnię rodziców, mimowolnie się uśmiechnęłam, niby nic a tak cieszy. Otóż spytacie dlaczego ?
Jak już wspominałam, matulka kocha złoty oraz pstrokate kolory, po prostu lubi się wyróżniać- zawsze i wszędzie, a ich sypialnia ... po prostu była w guście taty, prawdziwego biznesmena. Mi osobiście się podobał, ale nie mogłam nie zaśmiać się na minę rodzicielki, która wyglądała jak dojrzały burak.
-Jason, kochanie, przepraszam, ale myślałam, że to nasza sypialnia, a zapomniałam, że przecież mamy też pokój gościnny -odparła z ulgą i właśnie w tamtej chwili miałam niekontrolowaną ochotę wybuchnąć śmiechem,
- Ależ skarbie, to jest nasza sypialnia, pokój gościnny znajduje się na końcu korytarza po lewej stronie.
-No chyba sobie ze mnie żartujesz ! A gdzie są jakieś kolory, świecące dodatki ?! Jak cię proszę, przestań się tak dziecinnie zachowywać i mnie wkręcać, jestem zmęczona i muszę się przespać.
Wyraz twarzy taty diametralnie się zmienił. Z uśmiechniętego na bardzo poważnego, szczerze to nigdy go takiego nie widziałam.
-Powiem ostatni raz. To. Jest. Nasza. Sypialnia. Jeśli aż tak bardzo ci nie odpowiada to obejrzyj pokój gościnny, jeśli bardziej ci odpowiada to możesz w nim spać. Odkąd tu przyjechaliśmy tylko narzekasz, rozumiem, że jesteś zmęczona, ale mogłabyś się powstrzymać. Zawsze ty wybierałaś mieszkania i zawsze nasza sypialnia wyglądała jak sala balowa, w której nie dało się normalnie spać przez natłok tych wszystkich świecących rzeczy i wyrazistych kolorów.
Na twarzy tej kobiety widać było niedowierzanie, nie dziwiłam się, tato nigdy tak się nie zachowywał ani nie wyrażał. Jako, że nie chciałam aby mi się oberwało, zostawiłam ich samych, wycofałam się powoli i poszłam zwiedzać dalej, a gdy byłam za drzwiami usłyszałam tylko mruknięcie matki po czym trzask drzwi, a ponieważ nie wyszła z pokoju, domyśliłam się, że muszą mieć własną łazienkę w pokoju.
Po tej samej stronie tylko na końcu korytarza były jeszcze jedne drzwi, które były dla mnie zagadką. Za nimi kryła się ładna ale na swój sposób skromna łazienka:

Wracając do pokoju słyszałam jeszcze kłótnie rodziców. Zapowiadały się ciekawe dni (czujecie ten sarkazm?), mam wielką nadzieję, że tato będzie spędzał więcej czasu w domu, chodź zdaję sobie sprawę, że teraz gdy dopiero tutaj przyjechał, musi nad wszystkim czuwać. Nie uśmiecha mi się spędzać czasu w domu sam na sam z matką, ale obiecałam sobie, że nie będę już potulną dziewczynką, która boi się matki, dzisiejszy dzień, uświadomił mi, że mam szansę odmienić los.
Gdy rozpakowałam ubrania i urządziłam pokój była godzina 18:21 pm. No pięknie, spędziłam ok 7 godzin na porządki. Wyczerpana, postanowiłam udać się do łazienki, którą jak odkryłam miałam w pokoju :
Coś czuję, że to będzie moje kolejne miejsce na odstresowanie się. Po półgodzinnej kąpieli ubrałam się w krótkie dresowe spodenki w kolorze miętowym, luźną koszulkę z nadrukiem smerfów no i oczywiście puchate papcie upodabniające się do tygryska.
Mój brzuch dawał o sobie znać od dłuższego czasu, więc zeszłam na dół do kuchni. Przy wysepce stał tata i szykował kanapki. Dziwnie to wyglądało, bo to zazwyczaj ja szykowałam jemu kolację.
-O słońce, już idziesz spać?
-No za chwilę pójdę, chciałam wcześniej coś zjeść bo zgłodniałam -stanęłam przy nim i obserwowałam go przy 'pracy'. Po skończeniu, podsunął mi talerz
-No to wcinaj
-Ale ja sobie naszykuję, po prostu nigdy nie widziałam jak robisz kanapki, albo gotujesz
-Ej, obrażasz mnie, wbrew pozorom umiem gotować, lubię gotować, mam to po twojej babci. A teraz proszę jeść, specjalnie dla nas to naszykowałem , miałem cię zawołać jak skończę, ale no uprzedziłaś mnie - zaśmiał się, no proszę, mój tata się śmieje
-Dziękuję, smacznego - odpowiedziałam grzecznie i ze szczerym uśmiechem.
Gdy zjedliśmy, odstawiłam naczynia do zmywarki i poszliśmy na górę. Przy drzwiach do sypialni rodziców, tata przytulił mnie, powiedział dobranoc, i że mnie kocha, ja oczywiście opowiedziałam, że ja jego też i życzyłam kolorowych snów. Miałam dziwne, przyjemne uczucie, ostatni raz kiedy tato do mnie powiedział, że mnie kocha było gdy miałam ok 5 lat, teraz mam 17.
Zamknęłam za sobą drzwi, bo jak się okazało miałam w nich zamek i ułożyłam do snu licząc na lepsze dni, takie jak ten wieczór.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tak więc jest i rozdział 2. Mam nadzieję, że piszę chociaż w miarę dobrze, albo po prostu 'okej' i ktoś skomentuje wyrażając swoją opinię. Zależy nam żeby chociaż jedna osoba odezwała się, albo dała chociaż jakąś emotką, jakiś znak.         Przepraszam za błędy jeśli jakieś zauważycie, chociaż sprawdzałam tyle razy, że nie powinno ich być.

Kolorowych snów,
Nana xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz